Czy COVID jest tak śmiertelny, jak o nim mówią?


Obecne szacunki dotyczące wskaźnika śmiertelności Covida-19 mogą być zbyt wysokie o rząd wielkości. Jay Bhattacharya, Profesor Medycyny at Stanford University powiedział:

Jeśli prawdą jest, że bez społecznej izolacji i kwarantanny nowy koronawirus zabiłby miliony , wówczas nadzwyczajne działania podejmowane w w całym kraju są z pewnością uzasadnione. Ale niewiele jest dowodów na potwierdzenie tej tezy – a prognozy liczby ofiar śmiertelnych mogą być prawdopodobnie o rząd wielkości zbyt duże.

[Autorzy: Eran Bendavid i Jay Bhattacharya The Wall Street Journal:24 marca 2020 18:21 ET]


Obecne ograniczenia kontaktów społecznych i wstrzymanie działalności gospodarczej podjęto przy założeniu śmiertelności na poziomie 1-2% gdy rzeczywista śmiertelność może być nawet o rzędy wielkości niższa.
Inaczej podejmuje się decyzje (w USA) gdy przewidujemy 50 000 zgonów a inaczej gdy stawką są 2-3 mln osób.
Za obecne oszacowanie odpowiedzialny jest Anthony Fauci.

Ojciec Chrzestny kwarantanny Anthony Fauci


Zamykamy cały świat na podstawie jednego stwierdzenia wypowiedzianego przez „Najsłynniejszego lekarza Ameryki”
Amerykański wirusolog i członek powołanej przez administrację Donalda Trumpa grupy zadaniowej do spraw epidemii COVID-19 Anthony Fauci powiedział Śmiertelność zwykłej grypy jest około 0,1% natomiast tutaj mamy śmiertelność wyższą o rząd wielkości. Właśnie na podstawie tej przepowiedni, bo trudno to nazwać udokumentowanym stwierdzeniem, Prezydent Trump zarządził kwarantannę w USA.
Wg Profesora Medycyny Jay Bhattacharya, Fauci nie może tego wiedzieć bo nikt nie przeprowadził odpowiednich badań. Fauci jest w prawdzie naukowcem ale zapomniał dodać, że nie ma na to twierdzenie żadnych dowodów i są to tylko jego przypuszczenia. Mało tego wśród naukowców panuje spór czy śmiertelność COVID-19 jest na poziomie 1% czy 0,1% czy 0,01%.

Testy nas uzdrowią

W epidemiologii śmiertelność definiuje się jako iloraz liczby zgonów spowodowanych daną chorobą i liczby chorych na tę chorobę. O ile pierwsza liczba (ilość zgonów w liczniku) nie budzi wątpliwości to już druga (mianownik), liczba chorych na daną chorobę w chwili pomiaru, jest obarczona bardzo dużym błędem.
Do jej oceny konieczne są testy, niestety wciąż robimy ich za mało, głównie testujemy osoby z poważnymi objawami. Wiemy, że często infekcja przebiega bez objawów lub z tylko niewielkimi objawami podobnymi do grypy. Dlatego nie znamy nawet przybliżonej ilości chorych w populacji ale jest pewne że jest dużo większa niż ilość pozytywnych wyników testów.
Jak większość z nas pamięta ze szkoły za mały mianownik powoduje przeszacowanie ułamka i daje nadzieję na to, że rzeczywista śmiertelność jest dużo mniejsza niż sądzi Pan Fauci.
Jay Bhattacharya uzasadnia swoje oszacowanie w ten sposób. Epidemie rosną wykładniczo, mamy dość dokładnie określoną szybkość tego wzrostu. Jeśli pierwszy zarażony w USA pojawił się 1 stycznia to do 9 marca powinno być 6 mln zarażonych ale do 23 marca było „tylko” 499 zgonów z powodu COVID-19 co daje śmiertelność na poziomie 0,01% czyli 10x niższą niż zwykła grypa.
Pewne potwierdzenie tej tezy możemy znaleźć za naszą granicą. Niemcy przeprowadzają bardzo dużo testów i raptem okazało się że ich „odmiana wirusa” jest dużo mniej śmiertelna, czyli testy uzdrawiają Niemców a przynajmniej zmniejszają ich wyliczoną śmiertelność. Niestety nawet oni nie przetestowali całej populacji.
Do określenia kluczowego współczynnika, na podstawie którego oceniamy pandemię, trzeba dokonać pomiaru pewnej populacji tak by określić ile osób jest zarażonych a jednocześnie ile osób z tej populacji już zmarło.
Odpowiednie badania rozpoczyna Jay Bhattacharya , przewiduje on że do końca kwietnia będzie miał wyniki i dokładniejsze oszacowanie współczynnika śmiertelności.

Inne potwierdzenie możemy znaleźć na UJ. Doktor Rafał Mostowy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ jest autorem matematycznej analizy pandemii koronawirusa w Polsce. Twierdzi on, że epidemia w Polsce zaczęła się już w połowie stycznia i ze względu na ciągle małą ilość robionych testów i bezobjawowy przebieg choroby, w statystykach brakuje 50-75% niezdiagnozowanych przypadków. Potwierdza to raport z London School of Hygiene and Tropical Medicine, który sugeruje, że w niektórych krajach nawet mniej niż 10 proc. wszystkich osób zakażonych SARS-CoV-2 jest oficjalnie zgłaszanych i rejestrowanych.

Życie kontra Życie.

Zwalniamy naszą ekonomie do progu zatrzymania tylko po to żeby spowolnić rzeczy które i tak nadejdą powiedział dla WSJ Holman W Jenkins Jr.
Oponenci mówią, że próbujemy sprzedawać życie ludzkie za pieniądze, że mamy dylemat życie kontra pieniądze. Jay Bhattacharya odpowiada: to nie prawda w rzeczywistości jest to życie kontra życie, po obu stronach równania jest śmierć ludzi tylko z różnych przyczyn.
W wyniku załamania gospodarczego które spowoduje przedłużające się zablokowanie gospodarki wielu ludzi umrze z powodu depresji, desperacji, samobójstw, narkotyków czy też chorób które mogłyby być w normalnych czasach wyleczone. Mieliśmy na to przykłady w czasie Wielkiej Depresji i Wielkiego Kryzysu gdzie ilość samych samobójstw wzrosła o dziesiątki tysięcy (w USA).
Jak podawałem wcześniej, w naszym świecie dobrobytu i nieustającego wzrostu, już dziś ilość samobójstw 10 razy przekracza ilość zgonów z powodu COVID-19. Jak te liczby będą wyglądały podczas załamania gospodarczego lepiej nawet nie wiedzieć,

Washington Post” w czwartek poinformował, że Fauci został objęty całkowitą ochroną z powodu pogróżek, jakie dostawał.

Czy lato nas uzdrowi?

Ilaria Capua – włoska uczona, wirusolog i lekarz weterynarii, należąca do najbardziej znanych naukowców zajmujących się m.in. ptasią grypą, a także była deputowana, pracująca obecnie na Uniwersytecie Florydy powiedziała dla ANSA:
Koronawirus nie minie latem, ale „to nie jest tunel bez końca, wyjdziemy z niego” stwierdziła, że istnieje „zerowa możliwość” tego, że wirus zniknie latem. Poprzedni wirus SARS „zniknął latem, ale nie z powodu gorąca”. „Został zatrzymany dzięki ograniczeniu szerzenia się”.
Poprzednia pandemia tzw Hiszpanka potrzebowała dwóch lat by ogarnąć świat ale dlatego, że „podróżowała na piechotę”. Koronawirus nie jest „superwytrzymały”, „Jest kruchy ale przenosi się z łatwością” bo w dobie globalizacji podróżuje samolotem.
Uczona dodała, że po wyjściu z tego kryzysu „wszyscy będą inni”.
Uczmy się żyć z wirusem a przede wszystkim nie dajmy się przestraszyć. Jeśli uwierzymy, że wirus jest zabójczy to wykonamy za niego połowę roboty. Przez stres, nasz układ immunologiczny będzie słabszy i może ulec wirusowi.

Fauci zmienia zdanie?

Epopeja Fauci ciąg dalszy. W fachowym czasopiśmie NEJM Pan Fauci wraz z zespołem opublikował artykuł pod tytułem :

Covid-19 – Nawigacja po nieznanych wodach Lista autorów. Anthony S. Fauci, M.D., H. Clifford Lane, M.D., i Robert R. Redfield, M.D. ( The New England Journal of Medicine)

a w nim znamienne zdanie:

„Sugeruje to, że ogólne konsekwencje kliniczne Covid-19 mogą ostatecznie bardziej przypominać skutki poważnej grypy sezonowej (której wskaźnik śmiertelności wynosi około 0,1%) lub grypy pandemicznej (podobnej do tej w 1957 i 1968 r.), A nie choroby podobnej do SARS lub MERS, której śmiertelność wyniosła odpowiednio od 9 do 10% i 36%.”

Nie śledzę jego aktualnych wystąpień i nie wiem dokładnie czy Fauci wycofuje się w ten sposób ze swych poglądów, czy też na konferencji prasowej ma inne zdanie a w fachowej literaturze mówi coś innego. Pozostaje faktem, że nawet autor przepowiedni o 1-2% śmiertelności , dziś się z niej wycofuje i obniża prognozę bagatela 10 razy.

Jak to się przekłada na polskie warunki. Przy założeniu że zarazi się 60 % populacji Polski (z prawie 38 mln) 1% oznaczałoby śmierć 228 000 Polaków, natomiast jeśli mamy śmiertelność 0,1% oznacza to śmierć 22 800 natomiast nie należy wykluczać że rację ma prof. Jay Bhattacharya wtedy należy spodziewać się 2 280 zgonów. Niby ciągle sporo ale jeśli weźmiemy pod uwagę że co roku umiera 12000 Polaków na „zwykłe zapalenie płuc” to liczby te nabierają innego znaczenia. A cały czas trzeba pamiętać że po drugiej stronie kosztów są osoby które w wyniku kwarantanny utracą miejsca pracy i środki utrzymania co może doprowadzić do przedwczesnej śmierci na wiele wymienionych wcześniej sposobów.

Wnioski

Niektóre lekarstwa są bardziej niebezpieczne niż choroba.
Seneka Starszy

Ilość zarażonych w Polsce jest dużo większa niż podają wiadomości, więc zarażeni są wśród nas – #Masks4ALL Noś maski i rękawiczki w miejscach publicznych, bo mimo wszystko nie chcesz testować wydolności służby zdrowia.

Śmiertelność może być sporo niższa niż zakładaliśmy, gdzieś koło sezonowej grypy, do której już się przyzwyczailiśmy, a na pewno mniejsza niż wynikałaby z histerycznego przekazu medialnego. Odetchnij głęboko i wyłącz wiadomości. Nie ma powodu do stresu, wykorzystajmy ten czas zatrzymania na uczenie radzenia sobie ze stresem. Przyda się jak znalazł po kwarantannie gdy kurz opadnie i zobaczymy zgliszcza gospodarki. Niestety jest bardzo prawdopodobne, że ofiarę kwarantanny ponosimy w imię nieprawdziwych teorii naukowych, spróbujmy więc jednak wykorzystać ją by stać się bardziej odpornymi tak fizycznie jak i psychicznie.